Recenzja książki „Stoicyzm. Jak zyskać zdrowy dystans, wpływ na własne życie i wewnętrzny spokój. Zeszyt ćwiczeń”
Autorki: Magdalena Król-Duclaye, Dagny Wysocka
Wydawnictwo Helion przesłało mi tę książkę do recenzji. I przyznaję – bardzo mnie to ucieszyło. Kocham książki psychologiczne. Takie, które coś porządkują. Takie, które coś zmieniają. Ale stoicyzm?
To nie jest nurt, w którym naturalnie się odnajduję. Zawsze wydawał mi się zbyt odległy. Zbyt filozoficzny. Zbyt mało praktyczny. I właśnie dlatego ta książka mnie zaskoczyła.
Bo nie jest książką, którą się czyta. Jest narzędziem, które się stosuje. To, co zmienia wszystko, to forma. To nie jest klasyczna publikacja. To zeszyt ćwiczeń. Nie prowadzi narracji. Nie daje gotowych odpowiedzi. Nie pozwala przejść obok siebie.
Zatrzymuje. Zmusza do konfrontacji z własnymi myślami, reakcjami i przekonaniami. I to jest moment, w którym zaczyna się prawdziwa praca.
To nie książka. To zestaw ćwiczeń, który zmusza do myślenia
Podjęłam decyzję, żeby nie czytać tej książki w biegu. Zatrzymać się. Codziennie poświęcić czas. Przejść przez ćwiczenia dokładnie tak, jak zostały zaprojektowane.I to właśnie ta regularność zrobiła największą różnicę. Bo bardzo szybko okazało się, że nie chodzi tu o wiedzę. Chodzi o świadomość.
Najmocniejszy wniosek? Rozdzielenie rzeczy, na które mamy wpływ, od tych, na które wpływu nie mamy. Brzmi prosto. W praktyce to jedna z najtrudniejszych umiejętności życiowych.
Większość ludzi robi dokładnie odwrotnie. Próbuje kontrolować rzeczy, których kontrolować się nie da. Jednocześnie nie kontroluje tego, co jest absolutnie w ich zasięgu – własnych reakcji, interpretacji i decyzji. I to właśnie tutaj wraca fundamentalna myśl stoików, jak Seneka, Marek Aureliusz, która wybrzmiewa w tej książce bardzo mocno:
Nie wydarzenia wywołują nasze emocje. Wywołują je nasze sądy o tych wydarzeniach.
To zdanie zmienia perspektywę. Bo jeśli to prawda, to oznacza, że nie rzeczywistość jest problemem. Problemem jest sposób, w jaki ją interpretujemy. A to już jest obszar, nad którym można pracować.
Stoicy vs. myśli automatyczne
Jednym z najciekawszych elementów tej książki jest praca z myślami automatycznymi. Czyli tym, co pojawia się w głowie natychmiast. Bez refleksji. Bez zatrzymania. To one bardzo często decydują o tym, co czujemy i jak reagujemy. Problem polega na tym, że rzadko są obiektywne. Są szybkie, uproszczone i pełne poznawczych skrótów. I właśnie dlatego tak łatwo prowadzą do błędnych wniosków.
Ta książka daje konkretne narzędzia, które pozwalają je zauważyć, zatrzymać i przepracować. Nie na poziomie teorii. Na poziomie praktyki. To ogromna wartość. Bo dopóki nie widzimy własnych myśli, nie mamy na nie wpływu.
Bardzo mocno wybrzmiewa tutaj również temat kontroli. Dlaczego tak bardzo jej potrzebujemy? Bo daje iluzję bezpieczeństwa. Daje poczucie, że mamy wpływ na rzeczywistość. Tylko że bardzo często ten wpływ jest pozorny.
Stoicy zakładali, że wiele z tego, co nas spotyka, jest od nas niezależne. I choć to założenie może wydawać się trudne do przyjęcia, ma jedną ogromną zaletę – uwalnia.
Bo kiedy przestajesz kontrolować wszystko, zaczynasz skupiać się na tym, co naprawdę możesz zrobić.
Na swojej reakcji.
Na swojej decyzji.
Na swoim działaniu.
I to jest moment, w którym odzyskujesz realny wpływ.
Wartości jak drogowskazy
Bardzo ważnym elementem tej pracy jest również temat wartości. Bo bez wartości nie ma kierunku. A bez kierunku – decyzje stają się przypadkowe. Książka prowadzi przez proces, który zmusza do zadania sobie prostego, ale niewygodnego pytania: co jest dla mnie naprawdę ważne? I jeszcze trudniejszego: czy ja to realizuję w codziennym życiu? To moment, w którym wiele osób odkrywa, jak duży jest rozdźwięk między deklaracjami a działaniem.
I właśnie w tym miejscu zaczyna się realna zmiana.
Największe zaskoczenie? To nie jest książka o spokoju. To książka o decyzjach. O tym, gdzie kierujesz uwagę. O tym, jak interpretujesz rzeczywistość. O tym, jakie znaczenie nadajesz zdarzeniom. Czyli o wszystkim, co realnie wpływa na Twoje życie i Twoje wyniki – nie tylko osobiste, ale też zawodowe. Z tej perspektywy stoicyzm przestaje być filozofią. Staje się strategią działania.
To wymagająca książka. Nie przeczytasz jej „przy okazji”. Nie przejdziesz przez nią bez refleksji. Wymaga czasu. Uważności. Gotowości na spotkanie ze sobą. Ale jeśli dasz jej tę przestrzeń – oddaje bardzo dużo. Porządkuje myślenie. Zwiększa świadomość. Uczy dystansu. I przede wszystkim daje coś, czego dziś bardzo brakuje – realne narzędzia do pracy z własnym umysłem.





